Historie naszych mam...

Historia mamy, od której wszystko się zaczęło... która zainspirowała naszą Monikę do stworzenia marki jaką jest UZDROVISCO!

 

Moja mama Marysia ❤️

"Trzy słowa, którymi bym ją określiła to… Gościnność, kreatywność, odwaga… Przyjmowała wszystkich. Rodzinę, sąsiadów, znajomych. Uwielbiała gościć. Karmiła, częstowała, dbała o moich kolegów, znajomych, przyjaciół. Okazywała im ciepło i zrozumienie. Często odnajdywali u nas to czego nie mieli we własnym domu. Tym ciepłem zjednywała ich sobie. Optymistka o duszy artysty. Zawsze chciała, aby było pięknie. Stwarzała jak umiała wokół siebie piękny świat. Kiedy nie było nic zawsze coś wyczarowała. Nigdy nie narzekała. Zaszczepiła we mnie optymizm, zamiłowanie do kwiatów, życzliwość. Mieliśmy zawsze kolorowy dom przystrojony robionymi przez nią kwiatami (jak nie było żywych to dekorowała sztucznymi), gadżetami, wymalowanymi na różne kolory pokojami. Dom pełen roślin, kwiatów, zwierząt.

Szyła mi ubrania (bo nic nie było), robiła na drutach, haftowała, udoskonalała. Chciała bym była najpiękniejsza. Robiła rzeczy niemożliwe – spódnice ze wstążek do włosów, bluzki z własnoręcznie farbowanych pieluch tetrowych, swetry z wełny z odzysku.

Dbała o siebie. Zawsze była elegancka. Nie tolerowała szarości, smutnych kolorów. Przystrajała swoje kolorowe sukienki koronkami, falbankami, kwiatuszkami. Zawsze miała pomalowane paznokcie, usta, brwi i zakręcone loki. Miała niezliczoną ilość korali, klipsów, kolczyków. Chętnie się ze mną nimi dzieliła. Nauczyła mnie cieszyć się z rzeczy małych, dostrzegać dobro i z odwagą iść przez życie!"

Monika

 

Moja Mama Stanisława ❤️

"To bardzo trudne wspomnienia, bo minęło już tak wiele lat jak odeszła, miała mniej lat niż ja teraz, a ja wtedy byłam jeszcze młoda.


Wyrosło nowe pokolenie, jej wnuczki już mają swoje dzieci. Dopiero teraz widzę jaka jestem do niej podobna w tym co robię, a wówczas złościłam się, uważałam, że niejednokrotnie nie ma racji – a teraz okazało się, że robię to samo. Największy żal do losu to taki, że nie doczekała naszych sukcesów, nie widziała jak dorastają nasze dzieci, jakie są wspaniałe – tak bardzo je kochała, jak każda babcia swoje wnuki, ale wtedy były jeszcze małe, choć troje z nich chodziło już do szkoły. Pamiętam jak woziła im na rowerze plecaki, aby się za bardzo nie przemęczały. A prawnuki jakie są piękne i mądre...

Mogłabym napisać całą książkę o domu rodzinnym i o mojej Mamie. Tu chcę się podzielić krótko tylko wspomnieniem.
Mimo upływu lat pamiętam ten dzień odejścia doskonale. Byłam w pracy na naradzie w gabinecie u swego przełożonego, kiedy weszła tam koleżanka i wywołała mnie. Jest pilny telefon. Ironia losu, czekała w przychodni przed gabinetem lekarskim na wizytę, nagle zasłabła, lekarze nie zdołali jej uratować.


Kiedy minęło trochę czasu, pewnego dnia uświadomiłam sobie, że zostałam sama - bez Rodziców. Nie jest ważne czy ma się 40 lat, jak ja wówczas, więcej czy mniej. Uświadomiłam sobie i to było najboleśniejsze, że już nigdy nie będę mogła do Niej zadzwonić o pomoc, a tej pomocy od moich Rodziców dostawałam całe mnóstwo. Czułam się tak jakby zawalił mi się świat. To była moja siła i oparcie, wiedziałam, że jest ktoś, kto nigdy nie zostawi mnie, może powie gorzkie słowo, czasami nakrzyczy, ale JEST. Paradoksalnie te wszystkie „pouczanki”, jak je wówczas nazywałam i oczywiście się z nimi nie zgadzałam, po latach okazały się największą matczyną troską. Jak każdy musiałam się pozbierać, dzieci były małe, sama je wychowywałam, ale to co wówczas było największym oparciem runęło. Nawet teraz po tak wielu latach wiem, że oddałabym wszystko, aby tylko była z nami i widziała nasze rodziny. Tak wielu radosnych chwil nie doczekała……"

Wanda

 

O mojej mamie Basi

„Gdy idzie po ulicy nie różni się specjalnie od innych kobiet. Średniego wzrostu, dzisiaj już z lekko siwymi włosami, zawsze zadbana z pomalowanymi ustami i świetnie zrobionym manicurem (przez lata doszła do perfekcji). Na jej twarzy pozostawiły swój ślad emocje, doświadczenia, radości, smutki, miłości i troski. Te drobne zmarszczki (choć wiem, że wolałaby ich nie mieć) to życie. Ciekawe, pełne zaskoczeń, śmiechu, ale także łez. To życie, którym służyła rodzinie wychowując troje dzieci i dbając o ognisko domowe (tak, wiem... dzisiaj mało popularne, bo przecież trzeba się realizować…)

Żyliśmy skromnie, ale też niczego nam nie brakowało. Miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo. Mama cały czas powtarzała (momentami wydawało się, że zbyt często), jak bardzo nas kocha i… przytulała. Nieustająco, zawsze, czule i mocno. W jej objęciach czuliśmy się bezpiecznie (mam dwóch braci), ale też przelewała się na nas autentyczna fala miłości. Jeśli można by stworzyć skalę przytulania dzieci przez mamy, to jestem pewna, że moja mama byłaby daleko poza skalą, bijąc przy tym rekord Guinessa. Dziękuję mamo, że mnie tego nauczyłaś, że tym przytulaniem dałaś mi jednocześnie cały świat! Że mnie tak cudownie zaopatrzyłaś na całe życie!

I żeby nie było, nie zawsze było różowo, bo mama ma dość silny i stanowczy charakter. Wie czego chce, bywa uparta jak osioł, ale też może dlatego nasz dom tak dobrze funkcjonował…? I tak, zdarzały się kłótnie, krzyki i żale, ale gdy patrzę z perspektywy czasu, teraz kiedy mam już własną rodzinę i dzieci, to widzę jedynie ogrom miłości. Takiej codziennej, objawiającej się w ogarnianiu codzienności, praniu, gotowaniu, sprzątaniu, szyciu ciuchów, w których zadawaliśmy szyku, pilnowaniu wszystkich i wszystkiego, w pytaniach o szkołę, o nasze sprawy i problemy, w chodzeniu z nami do lekarzy, stomatologów i na korektywę, w dawaniu lekarstw, robieniu okładów gdy gorączkowaliśmy i graniu w planszówki (choć na to zawsze miała najmniej czasu). To mama tą jakże powszechną codziennością uczyła nas kochać i dawać miłość. Widzę też jak bardzo, jako dziecko tego nie doceniałam. Bo jeśli miłość to dawanie siebie innym, to moja mama już dawno zostałaby aniołem.

Ania

 

Moja mama Lidia. ❤️

"Odkąd pamiętam była silna, waleczna i troskliwa. Chyba tę siłę kobiecą wyniosła z domu. Mama to takie połączenie walecznej babci i dobrego dziadzia. Pracowała zawodowo, zajmowała się przy tym domem, opiekowała trójką dzieci. Łączyła wszystko, jak umiała najlepiej, czy doskonale? Pewnie nie, ale za to szczerze i z sercem, tak po prostu. Po ludzku. Jak było trzeba to zrezygnowała nawet z obiecującej pracy, żeby zająć się chorowitą córką – mną… Zabierać do sanatorium w góry wiosną, a nad morze jesienią, podawać leki co pół godziny, odmierzając dokładnie każdą kroplę. Mama nie ograniczała też moich (licznych) marzeń – chciałam chodzić na grę na pianinie, chodziłam - to co, że tylko pół roku miałam zapał? Chciałam tańczyć – zapisała mnie na taniec towarzyski. Zajęcia plastyczne? Proszę bardzo! Ale też, patrząc z perspektywy czasu widzę, że robiła to wszystko z rozwagą.


Pamiętam też, jak chodziłam do liceum w Warszawie. Jeździłam wcześnie rano kolejką WKD, zawsze spóźniona nie miałam czasu na zrobienie sobie śniadania, nie mówiąc już o zjedzeniu go. Mama wstawała rano, przychodziła do łazienki i pytała „Jadłaś śniadanie?”, ja na to: „nie mam czasu”… Nagadała się, a potem szła do kuchni i robiła mi kanapki do szkoły. Pamiętam troskę w licznych napominaniach: „Ubierz się, zimno jest”, „Nie chodź taka rozgogolona”, „Karolinko, nie chodź na bosaka bo reumatyzmu dostaniesz, „Nie siadaj na schodach bo wilka złapiesz”… Zawsze opiekuńcza, a czasem nadopiekuńcza...


Teraz mam ponad (sporo ponad) 30 lat, męża i troje dzieci, a mama nadal to samo: „Karolinko, nie jesteś głodna?”. Patrzy też na moje dzieci i komentuje: „Ja nie wiem, czy nie za cienko są ubrani”, „Załóż jej czapkę, wiatr wieje”. Naprawdę!? Mamo, mamy lato! Mama ma troje dorosłych dzieci i 8 wnucząt, a do każdego z nas podchodzi jakby miało 5 lat. Ale kocham ją całym sercem i wiem, że wszystko to jest z troski i miłości do nas. Z takiej troski, jakiej być może ja nie będę w stanie odwzajemnić nawet. A poza tym - to moja mama… Naturalnie!"

Karolina

 

O moje mamie Monice ❤️

„To moja mama Monika, a tak właściwie Beata – ale to opowieść na zupełnie inną historię. Mama Monika zawsze miała niewyczerpaną cierpliwość, szczególnie w kontekście wychowywania tak dynamicznej córki jak ja. Z włosami upiętymi w luźny kok, uśmiechem na twarzy i pozytywnym nastawieniem do świata i ludzi, śmiało kroczy przez życie. Mimo upływających lat, nadal dzięki swojemu uśmiechowi wygląda młodo. Nie ma osoby, która nie komplementowałaby mamy za jej dobre serce. Zawsze znajdzie czas, żeby komuś pomóc, doradzić, a często nawet, żeby coś za kogoś zrobić.

Wspominając dzieciństwo, przypominają mi się chwile w których wieczorami robiła za mnie prace domowe, bo w ostatniej chwili nagle przypominało mi się co trzeba zrobić. Kocha kwiaty i przyrodę. Co roku kiedy nadejdą ciepłe dni rozpoczyna swoją „walkę w ogrodzie” grabiąc, podcinając, kosząc, sadząc i podlewając – ku trwodze mojej i mojego brata (nie ma co ukrywać, nie jesteśmy fanami tego typu rozrywek). W dzieciństwie dużo czasu spędzałyśmy nad morzem, gdzie rodzice i dziadkowie przez kilkanaście lat spędzali ze mną wakacje. Dzięki mamie pokochałam morze, które stało się dla mnie miejscem wyciszenia i prawdziwego odpoczynku. Mama również wprowadziła mnie w moje życie zawodowe. Pierwsza w praca w zawodzie, była pracą z mamą. Potem nabierałam doświadczenia w innych firmach, lecz historia zatoczyła koło – znowu pracujemy razem!

W pracy mama jest osobą niezrównanie kreatywną, nie boi się podejmować ryzyka, żeby szukać odważnych rozwiązań, a jej ogromne doświadczenie sprawia, że cały czas chce się od niej uczyć. Czasem dochodzi do konfliktów bo same wiemy, że jesteśmy jak ogień i woda - zupełnie inne przez co czasami ciężko jest nam się dogadać. Jednak to właśnie mama łagodzi mój często ostry i bezkompromisowy charakter. Nauczyła mnie, pozytywnego podejścia do ludzi. Dostrzegania jasnych i dobrych stron świata, nie tylko tych szaro burych. Na zdjęciu jesteśmy razem na wakacjach nad morzem z mojego dzieciństwa, jest jednym z moich ulubionych naszych zdjęć!”

WERONIKA

 

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel